Moja metoda na medytację

Jest zdrowa dla umysłu, zwalcza stres, pomaga się wyciszyć, poprawia koncentrację, zwiększa zadowolenie z życia… O medytacji napisano i powiedziano tak dużo, że jej zalety znasz na pamięć. Tymczasem wciąż wydaje ci się, że jest ponad twoje siły i choć chciałabyś się jej nauczyć, nigdy ci się nie uda? Oto, jak zacząć.

Zacznij pomalutku. Próbuj przez kilka minut dziennie, nie więcej! I nie musisz wcale siadać w pozycji lotosu lub nawet w siadzie skrzyżnym. Lepiej przyjąć wyprostowaną pozycję, ale możesz usiąść na krześle, a nawet, jeśli niewygoda będzie cię dekoncentrować, położyć się. Zadbaj o to, by nikt ci nie przeszkadzał, by wokół było względnie cicho i byś czuła się swobodnie. Spokojnie dasz radę bez przyćmionego światła, świecy i kadzidełek, chociaż kominek zapachowy polecam – podgrzewane w nim olejki eteryczne mają udowodnione dobroczynne działanie na mózg. Chociażby sosnowy zwiększa koncentrację, miętowy pobudza umysł, a lawendowy pomaga ukoić stres. Wszystko po to, by medytowało ci się łatwiej.

Zacznij pod opieką…

Możesz zacząć od medytacji prowadzonych. Znajdziesz je w internecie lub w aplikacjach na telefon. Jedną z najpopularniejszych jest Headspace, dzięki której podczas nauki medytacji nie musisz specjalnie się wysilać – lektor łagodnym głosem poprowadzi cię przez kilka-kilkanaście minut medytacji, podpowie, na czym skupić umysł, jak odszukać wrażenia płynące z ciała, usłyszeć głosy z otoczenia. Tak, to wszystko to jest już medytacja!

Bo medytacja nie polega na całkowitym oczyszczeniu i wycofaniu umysłu. To przychodzi później, u bardzo zaawansowanych ;). Na początku to próba zauważania zjawisk, na które zwykle po prostu nie wystarcza nam uwagi – dźwięków, zapachów, odczuć, w końcu własnych, pojawiających się myśli i pozwalania im swobodnie przepływać – próba postrzegania swojego umysłu jak czystego nieba, po którym jak chmury przesuwają się myśli. Skomplikowane? Tylko na początku!

…albo w pojedynkę

Możesz też próbować medytować bez pomocy prowadzącego. Zwłaszcza na początku wymaga to nieco więcej wysiłku, ale uczy większej samodzielności. Ma też tę zaletę, że kiedy już się wprawisz, będziesz w stanie medytować, kiedy chcesz, kiedy tylko znajdziesz spokojną chwilę – nawet na spacerze lub nawet zmywając naczynia.

Póki jednak się uczysz, znajdź sobie spokojne miejsce. Zacznij od koncentracji na oddechu. Jeśli możesz, zamknij oczy lub skup wzrok na jednym punkcie w przestrzeni przed tobą – tylko bez wysiłku! Zacznij głębiej, powoli oddychać i obserwuj swoje wdechy i wydechy, a także towarzyszące im odczucia w ciele. Możesz dla zwiększenia skupienia powtarzać w myślach: “wiem, że robię wdech” oraz “wiem, że robię wydech”, położyć dłonie na żebrach i czuć ich unoszenie się wraz z nabieraniem powietrza i opadanie wraz z jego wydychaniem. Kiedy pojawią się myśli, łagodnie powróć umysłem do obserwacji oddechu. I… tyle. Pierwszych kilka “lekcji” medytacji tak właśnie wygląda. I, powtórzę, tak, to już jest medytacja!

Oddech do pary

Możesz na tym poprzestać i po prostu delektować się coraz łatwiejszym wchodzeniem w stan skupienia. Możesz też spróbować pracy z oddechem. Siedząc prosto, wydłużaj go stopniowo, licząc do czterech przy każdym wdechu i sześciu na wydechu. Możesz też spróbować popularnego w technikach midfullness “oddechu kwadratowego”. Polega on na tym, że liczysz do czterech biorąc wdech, zatrzymujesz powietrze w płucach, też licząc do czterech, wydychasz je, licząc znów do czterech, i licząc do czterech pozostajesz na bezdechu. Powtarzanie takiego cyklu szybko stabilizuje umysł i balansuje pracę dwóch półkul mózgowych, co w dłuższej perspektywie daje wspaniałe skutki dla całego organizmu.

 

Tyle na początek. Z czasem wszystko stanie się bardziej naturalne. I jak niedawno poradził mi znajomy nauczyciel medytacji – kiedy siadasz do medytowania, miej przy sobie notes i ołówek. Duża szansa, że jakiś wspaniały pomysł przyjdzie ci do głowy właśnie teraz! Tak to z pustki może wyłonić się coś wspaniałego ! Ale… Najważniejsze jest zacząć. Spróbuj medytacji i zacznij już dziś 😊

0